Dziś do biura przyszła nowa asystentka szefa. Trochę pogadałyśmy przy kawie i szybko wyszło, że nasza nowa pracowniczka jest świeżą mamą. Na drugiej przerwie wyjawiła mi jednak, że zupełnie nie ma pojęcia jak aranżować w sensowny sposób czas dla swojego malucha! Ponoć koleżanka z poprzedniej pracy radziła jej aby posadzić dzieciaka przed telewizorem „i będzie spokój”. Rany! – pomyślałam – jaki jest stan wiedzy niektórych matek, o tym jak spędzać czas ze swoim bobasem! Postanowiłam podjąć błyskawiczną akcję ratunkową, dla właściwego pojmowania, przez nową asystentkę, kwestii wychowania. Dziś moja córka Ola przyniosła z przedszkola małą książeczkę pt. „Zgaduj z Czuczu”. Dostała je wraz z innymi maluchami od pani w przedszkolu. Bardzo fajna sprawa! Od razu dałam to tej młodej mamie: niech spędzi trochę czasu z dzieckiem: najważniejsza jest interakcja! A jeszcze maluch się rozwija przy tym i się uczy. No – macierzyński obowiązek i pedagogiczną misję uważam dziś za spełnioną!