Pamiętam, że jak byłam mała to rysowałam po książkach. Jak Mama to widziała, to nie była zachwycona. Ojciec tym bardziej, bo czytał na potęgę a książki nie wyrzucił w życiu ani jednej. Takie tradycje. No i tak człowiek bierze sztafetę za młodu i biegnie dalej z tym bagażem. A tu proszę! Ktoś ruszył głową – właśnie przed chwilą do ręki wpadła mi książeczka “Bibinka”. Okazuje się, że dziś można – ba! trzeba! – pisać i malować po książeczkach! “Spraw, by stała się niepowtarzalna jak Ty”. Tytułowa “Bibinka” to nic innego jak pospolita biedronka. Nie podejrzewałam, że wyobraźnia i pomysł mogą uczynić z niej bohatera książki. Aż zaczęłam rozglądać się dookoła, aby czasem nie rozdeptać jednej!
