No! – Pomyślałam dziś jak wsadzałam do reklamówki małą walizeczkę. A był to zupełny przypadek muszę powiedzieć! Nie, nie zakup – ten był w pełni świadomy! Już dużo wcześniej znałam “Zgaduj z CzuCzu” i byłam – a w sumie jak jadę samochodem z Olą i Bronkiem to wciąż jestem – zadowolona. Po prostu – przypadkiem trafiłam dziś do sklepu “Smyk”. Akurat byłam sobie z Weroniką na kawie no i jak zwykle zaraz po wstaniu od stolika tej się zachciało siku. No i siedzieć mi się już nie chciało, to już wolałam się pokręcić w okolicy. No weszłam sobie do Smyka, kręcę się tak, zataczam małe kółeczka, aż dojrzałam “Zgaduj z CzuCzu”. Uśmiechnęłam się pod nosem, bo przypomniałam sobie w jakim teraz są stanie po paru miesiącach użytkowania przez moje dzieci. A tu na półce – nowiutkie i nietknięte. Ale patrzę obok – a tu CzuCzu w nowej roli – Rysuj z CzuCzu! Długo się nie zastanawiałam!
