Święta, święta…

Rany – jak to szybko minęło. I człowiek znów tyle zjadł, a przecież najłatwiej to się tyje. To zupełnie nie sprawiedliwe – człowiek w jeden dzień może zaprzepaścić parę dni wyrzeczeń i to jedną wizytą u rodziny. Tej pokusy nie pozbyłam się od czasów studiów. Przyjeżdżam do domu i wszytko na mnie czeka, jest gotowe, pyszne, darmowe – wystarczy chop i do buzi! Nic nie trzeba przygotowywać, kupować, a lodówka zawsze jest pełna! Rany, aż mi czasem wstyd jak tak myślę, no ale tak już mam. Zresztą podobnie jest w innych sprawach – na przykład gry i zabawy dla dzieci. Jak Ola z Bronkiem siedzą na ciufci lub na zosiaikevin.pl, to siedzę wraz z nimi i mam równie dobry ubaw co moje dzieci! Rany…, zdziecinniałam przez te święta!

Leave a Comment

Please note: Comment moderation is enabled and may delay your comment. There is no need to resubmit your comment.